O 8.45 ogloszono alarm żaglowy. Stawialiśmy żagle, kliwer, sztafok i fok. Od 9.30 rozpoczęliśmy wachtę kambuzową, czyli kuchenną. Noże i obieraczki poszły w ruch, nie dając żadnych szans ziemniakom, marchewkom, papryce i cebuli, przy której płakaliśmy jak bobry. Na obiad serwować będziemy zupę warzywną i gulasz z kaszą gryczaną. W wolnych chwilach próbujemy bawić się "pieskami".







